Bobry, zagadka i ślad na mapie

Autor: 15 sierpnia 2019

Bobry, zagadka i ślad na mapie

Minus dwa­na­ście na osi. Wyru­sza­my. To kolej­ny bar­dzo mroź­ny dzień, stru­my­ki w lesie powin­ny być dobrze zamar­z­nię­te a nie ma nic przy­jem­niej­sze­go od wędrów­ki po tafli lodu, cho­ciaż coraz rza­dziej moż­na to robić. Docie­ra­my do Rud­na i prze­ko­nu­je­my się, że lodu jest nie­wie­le! Po tylu dniach ostre­go mro­zu? Jak to moż­li­we? Masze­ru­je­my obok stru­my­ka aż do następ­nej prze­cin­ki. Skrę­ca­my w lewo na kolej­ny stru­myk. Tym razem gru­ba war­stwa lodu, mój har­mo­niczny zali­cza gle­bę. Trze­ba uwa­żać bo w ple­ca­ku mam radio z GPS-em, posu­wa­my się więc ruchem łyż­wia­rza. Krót­ki odpo­czy­nek na ambo­nie, kawa­łek cze­ko­la­dy i gorą­ca her­ba­ta posło­dzo­na mio­dem. Przez radio wołam Micha­ła. Potwier­dza, że jeste­śmy widocz­ni na kom­pu­te­ro­wej mapie APRS (https://aprs.fi/…). Tą część Pusz­czy Nie­po­ło­mic­kiej nasłu­chu­je odbior­nik na wież wido­ko­wej w Dąbro­wie. Bar­dziej na wschód jest już gorzej, tam nie mamy prze­kaź­ni­ków. To będzie zada­nie na ten rok. Rusza­my dalej kory­tem zamar­z­nię­te­go stru­my­ka. Za zakrę­tem cze­ka nie­spo­dzian­ka — olbrzy­mia tama zro­bio­na przez bobry. Dalej następ­na, i kolej­ne. Nie­wia­ry­god­nie pra­co­wi­ci inży­nie­ro­wie. Nagle dzi­ki, pięć sztuk, pró­bu­je­my podejść aby zro­bić lep­sze zdję­cia ale szyb­ko zni­ka­ją pomię­dzy krza­ka­mi. Może następ­nym razem.

error: Content is protected !!