Stacja Opoczno” czyli jak nie dojechaliśmy na egzamin

Autor: 14 grudnia 2015

“Stacja Opoczno” czyli jak nie dojechaliśmy na egzamin

Sobo­ta, 5 grud­nia. Dzień dla kur­san­tów Ser­giu­sza, Fran­ka, Mar­ka i Tom­ka a tak­że pre­ze­sa Micha­ła SQ9ZAY, Andrze­ja SQ9MUP oraz Alka SQ9AOG roz­po­czy­na się bar­dzo wcze­śnie, gdyż pociąg mamy o 5 rano z minu­ta­mi. Wszy­scy sta­wia­my się punk­tu­al­nie na Dwor­cu Głów­nym w Kra­ko­wie by się udać do sto­li­cy na egza­min na świa­dec­two ope­ra­to­ra urzą­dzeń radio­wych. Kur­san­ci pod­eks­cy­to­wa­ni jak to będzie, czy się uda, czy pyta­nia podej­dą… Ruszy­li­śmy zgod­nie z pla­nem, roz­ma­wia­my, opo­wia­da­my o daw­nych cza­sach jak to się pocią­giem jeź­dzi­ło, nie­któ­rzy jesz­cze powta­rza­li sobie mate­riał… ogól­nie nastro­je wyśmie­ni­te.

Po pew­nym cza­sie pociąg się zatrzy­mał. Myśli­my — pew­nie nad­śpie­szo­ny, czas gubi. Patrzy­my na aprs.fi, jeste­śmy w Opocz­nie, do War­sza­wy jesz­cze kawa­łek. Sto­imy i sto­imy, na polu już świ­ta a my w dal­szym cią­gu nie rusza­my. Zanie­po­ko­je­ni sytu­acją wycią­ga­my radia (wszak krót­ko­fa­lo­wiec bez radia, to jak żoł­nierz bez kara­bi­nu) i szu­ka­my odpo­wied­niej czę­sto­tli­wo­ści. Po chwi­li jed­nak z gło­śni­ka w prze­dzia­le odzy­wa się głos kie­row­ni­ka pocią­gu, któ­ry infor­mu­je wszyst­kich o wypad­ku kole­jo­wym pocią­gu przed nami, ma się zebrać komi­sja, nie wia­do­mo ile to potrwa…

Mija­ją kolej­ne minu­ty, a my nadal sto­imy. Dojeż­dża­jąc pla­no­wo mie­li­by­śmy godzi­nę cza­su na sta­wie­nie się w UKE przy Kasprza­ka, ale z każ­dą minu­tą nasze szan­se na dotar­cie na czas się zmniej­sza­ją. Marek, stra­żak ochot­nik nie może usie­dzieć na miej­scu i wybie­ga z prze­dzia­łu na reko­ne­sans. Na polu już jasno, mija godzi­na a infor­ma­cji czy i kie­dy ruszy­my nadal brak. Znów radia w ruch. Panu­je ogól­no­po­ję­ty cha­os, nikt nic nie wie, nikt o niczym nie może zde­cy­do­wać… Naj­pierw infor­ma­cja, że będzie­my prze­sa­dze­ni do inne­go pocią­gu, potem zmia­na decy­zji że jed­nak nie, że będzie­my cofa­ni… a czas leci i nasze szan­se male­ją. Marek bie­ga od maszy­ni­sty do kie­row­ni­ka i spo­wro­tem, pró­bu­jąc uzy­skać jakieś infor­ma­cje. Pasa­że­ro­wie gro­żą, że wyj­dą na tory i zatrzy­ma­ją sobie Pen­do­li­no, któ­re to prze­jeż­dża­ły sobie jeden po dru­gim po torze obok dzię­ki roz­jaz­do­wi, znaj­du­ją­ce­mu się kil­ka­set metrów za nami. Poja­wia­ją się funk­cjo­na­riu­sze Służ­by Ochro­ny Kolei i pró­bu­ją nie dopu­ścić do tra­ge­dii…

Mamy wra­że­nie, że śni­my, a sytu­acja wyda­je się być tak absur­dal­na, że aż nie­praw­do­po­dob­na.

Michał SQ9ZAY wyko­nu­je tele­fon do UKE, z pyta­niem jak dłu­go i czy w ogó­le komi­sja może zacze­kać. Pada odpo­wiedź, że jak nie dotrze­my do 9:45 to nie­ste­ty z egza­mi­nu nici… Patrząc na zega­rek zda­je­my sobie spra­wę, że spra­wa jest już prak­tycz­nie prze­gra­na, że nie zdą­ży­my… Zawód na twa­rzach dzie­cia­ków, ale siła wyż­sza. Tyl­ko Marek wciąż wal­czy.

Rusza­my dopie­ro oko­ło 9:15 czy­li po ok. 3 godzi­nach sta­nia w polach przed Opocz­nem, do War­sza­wy docie­ra­my na 10:45 czy­li godzi­nę po cza­sie “ostat­niej szan­sy”. Pozo­sta­ło nam tyl­ko ostem­plo­wać bile­ty, pobrać dru­ki rekla­ma­cyj­ne i cze­kać na pociąg powrot­ny, Pen­do­li­no, na któ­re mie­li­śmy wcze­śniej kupio­ne bile­ty.

20151205_090458

Postój w polach pod Opocz­nem

20151205_113517_LLS

Przed Pała­cem Kul­tu­ry i Nauki

20151205_114057

Przed Pała­cem Kul­tu­ry i Nauki

20151205_122434

Moto-Miko­ła­je na Nowym Świe­cie

20151205_144557

Gorycz osło­dził powrót Pen­do­li­nem

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Po zała­twie­niu for­mal­no­ści pozo­sta­ły nam 3 godzi­ny, więc wybra­li­śmy się na spa­cer na Sta­re Mia­sto z mię­dzy­lą­do­wa­niem w KFC.

Jedy­ną atrak­cją, któ­ra nas spo­tka­ła w War­sza­wie to prze­jazd miko­ła­jów na moto­cy­klach Nowym Świa­tem. Wyglą­da­ło to bar­dzo efek­tow­nie i pozwo­li­ło nie­któ­rym choć na chwi­lę zapo­mnieć o poraż­ce dnia.

Na Cen­tral­ny dotar­li­śmy metrem kil­ka­dzie­siąt minut przed wyjaz­dem, mając nadzie­ję, że limit przy­gód i przy­krych nie­spo­dzia­nek w tym dniu się wyczer­pał.

Szczę­śli­wie i nomen omen 7 minut przed pla­no­wa­nym cza­sem dotar­li­śmy do Kra­ko­wa.

Dwa dni póź­niej, w ponie­dzia­łek, Michał SQ9ZAY wyko­nał tele­fon do UKE przed­sta­wia­jąc zaist­nia­łą sytu­ację i pro­sząc o warun­ko­we prze­pi­sa­nie gru­py zda­ją­cych na sesję w Sie­mia­no­wi­cach Ślą­skich za pięć dni. Inspek­to­rzy wyka­za­li się zro­zu­mie­niem sytu­acji i po prze­sła­niu ofi­cjal­ne­go maila przy­chy­li­li się do proś­by.

Dzię­ku­je­my wszyst­kim, któ­rzy spra­wi­li, że nasza histo­ria zakoń­czy­ła się szczę­śli­wie.

Michał Matu­sik SQ9ZAY

Pre­zes Nie­po­ło­mic­kie­go Klu­bu Krót­ko­fa­low­ców

error: Content is protected !!